Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modry las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modry las. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lipca 2016

Polska Tour

Lubie spędzać czas aktywnie, w podróży, na sportowo, pełen przygód, nowych miejsc i ludzi.
Tak właśnie wyglądał mój 5dniowy tour przez Polskę.



Wyjazd z Cieszyna o 4:00 rano by o 9:00 zacząć już rundę golfa  na pięknym polu golfowym Kalinowe Pola


Po rundzie i przysznym obiedzie w domku klubowym, ruszyliśmy do Drawnik nad Drawą. Świetne miejsce prowadzone przez wspaniałych bardzo gościnnych Ludzi. W domku dodatkowo mieszka 11 kotów, 3 psy i inne zwierzaki.



W piątek zrobiliśmy spływ kajakowy w ramach otwarcia sezonu na rzece Drawa. Kajak Obok płynął Aleksander Doba, ale szybko mi uciekł.


Ja za to mogłem sobie spokojnym tempem razem z Marysią płynąć rzeką, podziwiać piękno natury. Relaksować się lekko od czasu do czasu wiosłując.

Na koniec jeszcze wyróżnienie takie mnie spotkało (chyba za najwolniejszy kajak, ale nikt tego nie chciał mi potwierdzić)

Sobota- znów golf. Jedno z moich ulubionych pól Modry Las a na nim turniej Deutche Bank Polish Masters. Pogoda od pięknej do okropnej, ale gra jak zawsze fantastyczna i przyjemna.

Do teraz nie wiem jak to się stało. Maraton kajakowy prawie urwał mi ręce i zdarł mocno skórę na dłoniach. Grałem lekko i spokojnie co okazało się skuteczne na tyle by wygrać swoją grupę HCP.

W niedzielę byliśmy już w Świnouściu. Świnoujście i wywiad do DD TVN było tak naprawdę głównym celem naszej podróży, Zatrzymaliśmy się to 2 dni.

 Ktoś widział moją rozmowę z Olivier Janiak? Mam nadzieję, że zimą da namówić się na snowboarding.

Gofer musiał wejść.

I wizyta u Holubka w Mikołajkach.

Wieczory nad Bałtykiem- bezcenne.

Poranki nad Bałtykiem- bezcenne

A w powrocie jeszcze runda na najlepszych 9 dołkach w Polsce  - Gorzów Wlkp. i Pole Zawarcie.

Dużo się działo. Mało się spało i mam nadzieję niebawem znów ruszyć w podobną trasę przez naszą piękną Polskę.

czwartek, 3 września 2015

Tydzień golfa

Tak jakoś jest, że im bliżej końca lata tym więcej ciekawych turniejów golfowych się odbywa. 
Ja w minionym tygodniu na cały tydzień wyruszyłem na grę i turnieje w Lubuskim i Zachodniopomorskim. 
I tak w piątek wieczorem wylądowałem w Gorzowie Wlkp. by rozegrać rundę treningową przed Turniejem o Pucher Head Pro Roberta Woźniaka. 
Sobota- turniej. Mimo świetnie przygotowanego pola http://www.golfzawarcie.pl/ moja gra była mocno rozbita i nie mogłem uzyskać dobrego wyniku. Zimny prysznic. Czasem to w golfie dobrze robi. Za to wesołe afterparty w domku klubowym zrekompensowało mi słabą grę.



Niedziela i poniedziałek to dalej golf w Gorzowie. Rundki na polu i trening pod okiem Roberta Woźniaka. Kilka rad, które od niego dostałem poprawiły mi kontrolę i dystans czyli to o co w golfie chodzi.


We wtorek Ruszyliśmy z Gorzowa do Binowa pod Szczecinem. Po drodze jednak zatrzymaliśmy się na match play w modrylas. Przepiękne pole, które zaskoczyło mnie swym ogromem, rozmachem i wręcz perfekcyjnym przygotowaniem mimo zwykłego wtorku. Jest to chyba najdłuższe pole w Polsce a po rundzie byłem mega zmęczony i bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że będzie mi dane grać w "Modrym" częściej.



Środa to już Binowo i zapoznanie z polem przed ogólnopolskim finałem WAGC. Dla mnie to jeden z najważniejszych turniejów w sezonie. Atmosfera i pole były wręcz fantastyczne. Moja koncentracja w te kilka dni jest równie wysoko jak w czasie snowboardowych Pucharów Świata. Dodatkowo broniłem tytułu z przed roku w kategorii celebrity's.


Trening w Gorzowie i rady Roberta zaczęły przynosić efekty. Pierwszy dzień zagrałem na 70netto i prowadziłem jednym uderzeniem nad Mariuszem Czerkawskim i trzema nad Matysem. Drugi dzień był za to znacznie trudniejszy. Zamiast koncentrować się na każdym kolejnym uderzeniu i dołku, głównie myślałem by Mariusz mnie nie dogonił. Pierwsze 9 dziur poszło całkiem dobrze i utrzymałem przewagę.



Drugie 9 im bliżej końca tym trudniej. Na 17 dołku Mariusz zalicza birdie ja boogey. Nie liczyłem już tego, ale miałem wrażenie, że prowadzenie straciłem. Ostatni dołek, przy zaliczeniu wody chciałem iść do domu. Zagrałem jeszcze chip na green i putt od niechcenia, który o dziwo bez dobitek wpadł do dołka. Jak po podliczeniu się okazało ten putt był na wagę zwycięstwa. Chyba dobrze, że tego nie wiedziałem.


Tak oto zakończył się mój wakacyjny tydzień golfowy- 3 różne pola, 8 rund, ok 70-80km spaceru po samych polach z kijami, ok 2000 uderzeń golfowych i ponad 1000km za kółkiem. Myślę, że nie trzeba jeździć na drugą stronę Świata by mieć jedne z lepszych chwil swego życia. Wystarczy pasja, fajni ludzie i trochę przygody. Ja to odnalazłem w minionym tygodniu w Polsce i liczę na powtórkę w 2016r.