piątek, 24 kwietnia 2015

Wiosenny freeride part 2

O pierwszych dwóch dniach mojej szybkiej akcji w Tatrach pisałem już tutaj. Napisał o nich nawet Roger Wanke- dobry kompan na wyprawę i świetny fotograf.

Po dwóch dniach  epickiego freeridu przyszedł czas na odpoczynek. Wybraliśmy schronisko by od samego rana być bliżej szczytów, szybciej je zdobyć i zjechać jako pierwsi po nie ruszonych zboczach/żlebach. Dla mnie każda noc w schronisku jest wyjątkowa i nie zamieniłbym jej na żadne hotele 5*. Gry, zabawy,opowieści do późna. Śmiechy hihy, grzane napoje. Sen twardy i spokojny pod kocykiem na górnym łóżku.


Po dwóch dniach mgły nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego poranku. Szybkie śniadanie, pakowanie ekwipunku i ruszyliśmy na szlaki.



Podchodząc dokładnie analizowałem swój zjazd. Jego linię, punkty odniesienia, i miejsca gdzie jakie skręty/skoki można zrobić.

 Odpoczynek na szczycie.

Ekipa w komplecie. To będą nasze pierwsze zjazdy w tym miejscu więc wszyscy gotowi i bardzo podekscytowani przed zjazdami. To uczucie na chwilę przed ruszeniem w dół jest niezastąpione.

 Ostatnie obadanie trasy.

I sru pełnym gazem po tym co z nieba nam tak obficie sypało. Dar natury. Grzechem było by tego nie wykorzystać.



W sumie przedniej zabawy mieliśmy cały dzień, co tylko się dało zrobiliśmy. To były piękne 3 dni w naszych górach. Prawdopodobnie ostatnie w tym sezonie. Już czekam na powtórkę. Jeszcze raz dzięki dla całej ekipy za ten czas

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza